Rozpracować poród- czy to możlliwe?

02:45:00 6 Comments A+ a-


 15 kwietnia, jak to się mówi "za pięć dwunasta" (a w rzeczywistości o 23:50 ;)), na świat przyszła moja druga córeczka- Zosia. Razem z nią narodziłam się jako mama po raz kolejny. Cudowna chwila, niezapomniana! 
To, co było jeszcze kilka minut temu, nie ma już znaczenia. Ból znika, odchodzi w siną dal, w jego miejsce pojawia się jedyny w swoim rodzaju koktajl uczuć- radość, duma, zdziwienie, miłość, poczucie dobrze spełnionego obowiązku. Udało się! Wydałam na świat to różowe stworzonko o skórze miękkiej jak aksamit.

Drugi poród- lęk ten sam
Chociaż krążące w moim ciele endorfiny pozwoliły zapomnieć o trudach i mękach, przez które musiałam przejść, aby Zosia była z nami, to potem wspomnienia wracają. Jeśli ktoś myśli, że podchodziłam do porodu na luzie, ponieważ już raz to przeżyłam, to grubo się myli. Przyznam, że bałam się dużo bardziej- właśnie dlatego, że wiedziałam, co mnie czeka.

Każda z nas ma jakieś obawy
Dziewięć miesięcy to z jednej strony mnóstwo czasu, aby spróbować oswoić się z myślami o zbliżającym się porodzie. Ale z drugiej- jak tu się przygotować na ten cud natury? Jeśli to nasz pierwszy raz, obawiamy się nieznanego. Jeżeli to powtórka "z rozrywki", to boimy się, bo wiemy, co może nas spotkać- taka świadomość może zadziałać uspokajająco, ale również paraliżująco (zwłaszcza, kiedy pierwszy poród był ciężki).

Kiedy trzeba udać się do szpitala...
Dodatkowym elementem, potęgującym nasz stres, jest pobyt w szpitalu. Ja tym razem spędziłam w nim pięć dni, zanim urodziłam Zosię. Musiałam położyć się w szpitalnym łóżku wcześniej ze względu na nadciśnienie. Miałam odpocząć, wyciszyć się i unormować ciśnienie, tak aby móc urodzić siłami natury. Tylko jak tutaj się zrelaksować, kiedy w domu zostawiłam swoją Żabkę i męża? Tęskniłam za nimi strasznie, ale postanowiłam wziąć się w garść i skupić się na sobie i Zosi.

Zachować spokój, odciąć się od wszystkiego, co zbędne!
Czy można rozpracować poród? Przyjąć jakąś taktykę? Okazuje się, że tak. Przede wszystkim- spokój. Wiem, jak ciężko go zachować, kiedy nasze koleżanki z sali po kolei lądują na porodówce i po kilku godzinach karmią swoje dzieciątka, a my wciąż czekamy na regularne skurcze lub inne oznaki porodu. Dlatego postanowiłam się maksymalnie odciąć od szpitalnego życia. Z natury jestem nieśmiała, więc nie przełamywałam na siłę lodów i nie zawierałam przyjaźni na oddziale. Rozmawiałam z innymi tylko wtedy, kiedy miałam na to ochotę.

Jak przetrwać w szpitalu?
Godziny spędzone w szpitalu dłużą się niemiłosiernie, dlatego trzeba koniecznie zapewnić sobie ulubione rozrywki. Ale tylko takie takie, które pozwolą nam się zrelaksować i uwolnią nasz mózg od niepotrzebnych myśli. Dziewczyna na mojej sali układała Lego! Ja wyszywałam i oglądałam seriale, później kolorowałam. Na książki wyjątkowo nie miałam ochoty.

Psychika może nam pomóc
Postanowiłam pójść krok dalej i przygotować się na poród z psychologicznego punktu widzenia. Oto kilka wypróbowanych przeze mnie metod- u mnie zadziałały, może i Wam się przydadzą?

1) Wyobraź sobie, jak się otwierasz. Twoje ciało się otwiera. Bez pośpiechu. Jaki symbol do Ciebie przemawia? Może kwiat? Ja otwierałam się jak piękna róża, płatek za płatkiem :)



2) Pomyśl o swoim dzieciątku, jak chcesz je przywitać? Narysuj to! Napisz, co czujesz. Udało mi się namówić mojego męża na taki rysunek- prezent dla Zosi, ale uszanuję wolę autora i nie pokażę go publicznie ;)


3) Wypisz swoje obawy- czego się boisz? Bólu? Nieprzewidzianych sytuacji? A teraz dopisz do każdego lęku odpowiedzi- jak możesz poradzić sobie z tym strachem? Kto może Ci pomóc? Zaznacz najważniejsze kontrargumenty i przypominaj je sobie, zawsze kiedy pomyślisz o swoich lękach.



4) Spójrz na poród z innej strony. Zazwyczaj mówimy: chcę, żeby już było po wszystkim! Przykładamy do samego porodu zbyt dużą wagę. A tak naprawdę jest to kolejny etap, naturalna konsekwencja ciąży. Poród to nie meta, to start w nowe życie. Pomyślmy o porodzie, jak o kolejnej rzeczy, przez którą musimy przejść- w ciąży dokuczały nam różne dolegliwości, z których udało nam się wyjść. Tak będzie i tym razem. A jakie są Twoje przemyślenia na temat porodu?


Moje ćwiczenia to propozycje dla osób, które wierzą, że nasza psychika może nam pomóc. Jeśli na co dzień lubicie planować, wizualizować swoją przyszłość, macie zaufanie do swojego ciała i chcecie z nim współdziałać, to te zadania na pewno Wam pomogą. A może wymyślicie własne sposoby na przepracowanie porodu? Jestem bardzo ciekawa Waszych pomysłów  :)

Dla niedowiarków: Przez pięć dni "otwierałam się" we własnym tempie. Wymyślałam i wykonywałam te ćwiczenia, relaksowałam się w miarę możliwości. Piątego dnia rano byłam badana przez lekarza i nic nie wskazywało na rychłe rozwiązanie. Tymczasem, wieczorem pojawiły się regularne silne skurcze. Była godzina 22:00. Zosia pojawiła się na świecie o 23:50 :)


6 komentarze

Write komentarze
29 kwietnia 2016 17:15 delete

Gratulujemy z Izunią ślicznej drugiej pociechy!!! To pewnie teraz masz urwanie głowy w domu :) Wszystkiego najlepszego dla Zosi!

Reply
avatar
30 kwietnia 2016 02:31 delete

Na razie doskwiera mi najbardziej nocne wstawanie- odzwyczaiłam się ;)W dzień Zosia grzecznie śpi i mogę wciąż dużo czasu poświęcać Hani. Dziękujemy ślicznie za życzenia :)

Reply
avatar
9 maja 2016 02:09 delete

Kamilko, serdecznie gratuluję. Cudna Kruszynka, no i wspaniała Mama! A te wszystkie"bazgrołki" będą cudowną pamiątką :)
Teraz walcz dzielnie, nie daj się i odkrywaj macierzyństwo na nowo <3

Reply
avatar
12 maja 2016 03:35 delete

Dziękujemy <3 O tak, "bazgrołki" lądują w pudełku wspomnień i zostaną wręczone Zosi przy jakiejś szczególnej okazji :))

Reply
avatar