5 poruszających filmów, które warto obejrzeć na koniec starego lub początek nowego roku- moja top lista

07:50:00 23 Comments A+ a-


Sylwester to wyjątkowy wieczór. Sposobów na sylwestrową zabawę jest mnóstwo. Ja mam dzisiaj propozycję dla tych z Was, które spędzą go samotnie w domu- tak jak ja.
Jeśli uda mi się położyć pociechę wcześnie spać, zaparzę sobie aromatyczną herbatkę, otworzę paczkę chipsów (sic!) i włączę jeden z wymienionych poniżej filmów.

Oto moja top lista filmów, które nie tylko mnie poruszyły, wywołały emocje i sprowokowały do zastanowienia się nad swoim życiem. Każdy z nich niesie potężną dawkę pozytywnej energii. Pomaga uwierzyć, że można zmienić życie w każdej chwili i w każdej sytuacji odnaleźć iskierkę nadziei.

Kolejność przypadkowa :)

Kola (1996), reż. Jan Sverak


Film ten odkryłam przypadkiem podczas Nocy Kina Czeskiego. Wyświetlano go jako trzeci, była już głęboka noc i choć miałam za sobą kilka kaw, powoli przysypiałam. Postanowiłam przespać się na „Koli”. Nie udało się ;)
Stare, dobre czeskie kino. Zatwardziały kawaler, muzyk, który niefortunnym zdarzeniem z przeszłości zaprzepaścił sobie szansę na zrobienie światowej kariery, zarabia na życie przygrywając do pogrzebów i kremacji. Nie oczekuje od życia zbyt wiele, może tylko spokoju. Ma tylko jedną słabość- do pięknych kobiet. W jego uporządkowanym życiu nieoczekiwanie pojawia się mały Rosjanin, chłopczyk o imieniu Kola, która, jak nietrudno się domyślić, wywraca jego świat do góry nogami.
Za co kocham ten film? Potrafi wzruszyć, bije z niego wielkie ciepło, ma bardzo optymistyczne zakończenie i... ten chłopczyk! Rzadko się zdarza, że dzieci w filmach potrafią zagrać jak profesjonaliści- tutaj tak właśnie jest!
„Kola” zdobył Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny- może tym Was zachęcę?

Życie jest piękne (1997), reż. Roberto Benigni

Pozostajemy przy bohaterach dziecięcych. Film dosyć znany, również nagrodzony Oscarem w tej samej kategorii, co „Kola”. Dlaczego umieściłam go w swoim zestawieniu? Przecież to opowieść o Holocauście, koszmarze wojny, o rozbitej rodzinie... To prawda, ale to tylko jedna strona medalu. Kiedy ojciec i syn trafiają do obozu koncentracyjnego, Guido robi wszystko, aby obrócić całą sytuację w żart. Przekonuje swojego synka, że to, co się dzieje wokół nich to tylko gra. Nagrodą jest prawdziwy czołg, o którym tak marzy mały Giosue.
Nie będę zdradzać zakończenia, uprzedzę tylko, że warto przygotować sobie mnóstwo chusteczek... Uwielbiam ten film za to, że daje nadzieję, za bezgraniczną miłość, o której opowiada- tak, to wzruszająca opowieść o sile miłości, a wojna jest tu tylko przerażającym tłem.




Pod słońcem Toskanii (2003), reż. Audrey Wells


Przenosimy się do słonecznej Italii! Wcześniej jednak poznajemy amerykańską pisarkę, która cierpi na brak weny twórczej, a w międzyczasie przeżywa życiowy dramat- rozwodzi się z mężem, musi opuścić swój ukochany dom i próbuje odnaleźć sens życia. Przyjaciółka namawia Francess na podróż do Toskanii. Bohaterka wyrusza na wyprawę, która odmieni jej życie o 180 stopni- pod wpływem impulsu postanawia kupić starą willę... I wtedy się zaczyna!
Bardzo ciepła i zabawna opowieść o tym, aby zawsze iść za głosem serca. Podoba mi się również myśl o okropnych pomysłach, które według Francess, są jak wyśmiewane dzieci- wystarczy poświęcić im czas i uwagę i nagle zaczynają odnosić sukcesy. Inna barwna postać z tego filmu jest podobnego zdania- w okropnych pomysłach trzeba się koniecznie zakochać! Co Wy na to?


Julie i Julia (2009), reż. Nora Ephron

Gratka dla fanów Merryl Streep oraz Amy Adams, które wykreowały w tym filmie niezapomniane role. Ale to nie jedyny atut tego obrazu. Historia głównej bohaterki może stać się inspiracją dla wszystkich blogerów. Dlaczego? Julie to młoda amerykanka, której życie kręci się wokół nieciekawej pracy i domu, gdzie czeka na nią mąż oraz kot. Jedyną pasją Julie jest gotowanie i jest w tym bardzo dobra. Od dawna fascynuje ją postać Julii Child, żony amerykańskiego dyplomaty, która przybliżyła Ameryce francuską kuchnię. Któregoś dnia Julie podejmuje wyzwanie- zamierza ugotować wszystkie potrawy z kultowej książki kucharskiej Julii Child i opisywać swoje zmagania na blogu. Ani Julie ani jej bliscy nie mają pojęcia, jak bardzo to postanowienie zmieni ich życie.
Film ogląda się świetnie- przeplatają się tutaj historie dwóch kobiet, które, choć żyły w zupełnie różnych czasach (i światach), połączyła miłość do jedzenia. Historia Julie i jej zmagań z wielkim wyzwaniem (nota bene, oparta na faktach) daje nadzieję, że każda z nas może osiągnąć zamierzony cel.


Nietykalni (2011), reż. Olivier Nakache, Eric Toledano

Musiałyście słyszeć o tym filmie! Było to wielkie wydarzenie- film zgarnął mnóstwo prestiżowych nagród, zyskał również uznanie krytyki. No i całe rzesze fanów, do których i ja się zaliczam.
To film o przyjaźni, która na pierwszy rzut oka nie miała prawa się wydarzyć. Philippe to bogacz, koneser sztuki, który obraca się w elitach towarzyskich Paryża. Od wielu lat jest sparaliżowany i potrzebuje opiekuna. I wtedy pojawia się Driss, imigrant, który ma zupełnie inne podejście do życia. Zderzają się dwa zupełnie różne światy- do czego to doprowadzi? Do salw śmiechu i chwil wzruszeń. To po prostu trzeba zobaczyć!
Film dostarcza nam nie tylko wspaniałej rozrywki- pokazuje, że życie można zmienić w każdej chwili, trzeba tylko tego chcieć.


Widziałyście te filmy? Co o nich myślicie?
A może macie dla mnie jakieś inne, ciekawe propozycje na sylwestrową noc? :)

Co chciałabym znaleźć pod choinką? Wielka księga życzeń moich ulubionych blogerek!

13:58:00 17 Comments A+ a-



Święta to taki czas, kiedy chcemy przychylić nieba naszym najbliższym. Godzinami ozdabiamy domy, przepychamy się w kolejce po najpiękniejsze drzewko, jeździmy na drugi koniec miasta, aby zrobić świąteczne zakupy, a o prezentach myślimy zazwyczaj kilka tygodni wcześniej, tak by każdy znalazł pod choinką to, o czym marzy.
A o czym marzymy my same? Co chciałybyśmy znaleźć pod choinką?
Zadałam to pytanie wspaniałym kobietom- mamom, blogerkom, osobom z pasją, które mnie nieustannie inspirują!

Co chciałabyś znaleźć pod choinką?

pociagdozycia

Co bym chciała znaleźć pod choinką? List od porządnej firmy, dbającej o pracowników, z prośbą o to, czy nie zaszczyciłabym ich dołączeniem do grona ich pracowników, oczywiście za odpowiednie warunki pracy, odpowiednio wysoką pensję, pozwalającą na godne życie i mieszkanie służbowe. Dobra, bez mieszkania, nie będę przeginać:) Mieszkanie blisko pracy (żeby nie dojeżdżać) wynajmę sobie sama:)

Sekrety Cookietki

Zasadniczo jakoś nigdy specjalnie się nie zastanawiałam nad tym co chciałabym dostać pod choinkę. Zawsze przed świętami głowę miałam zajętą usilnym wymyślaniem prezentów dla innych i nigdy nie myślałam o sobie aż do teraz. Po dłuższych przemyśleniach doszłam do wniosku, że w tym roku chciałabym pod choinką znaleźć prezent niepraktyczny o funkcji czysto estetycznej.

Jestem estetką, lubię robić ładne rzeczy i lubię otaczać się ładnymi, kolorowymi rzeczami, na co niekoniecznie mnie stać. Od zakończenia studiów nie mogę znaleźć pracy, dysponuję więc niewielkimi środkami pieniężnymi i gdy stoję przed wyborem – kupić coś ładnego a coś co może mi się przydać, zawsze wybieram drugą opcję. Od dzieciństwa uwielbiam piękną ceramikę i w związku z tym mam takie jedno wielkie małe marzenie - jest nim ściana w kuchni obwieszona kolorowymi talerzami. W kuchni spędzam bardzo dużo, gdyż prowadzę bloga cukierniczego i moją ogromną pasją jest sugarcrafting, dlatego też pod choinką chciałabym znaleźć piękny, ręcznie malowany ceramiczny talerz. Chciałabym spoglądać na niego każdego dnia, cieszyć oczy i inspirować się nim :)



Pod choinką najchętniej znalazłabym pudełko z dużą ilością maminej mądrości, żebym potrafiła zapanować nad atakami złości i pierwszymi buntami mojej rocznej córci. Teraz chyba to ucieszyłoby mnie najbardziej. A i praktyczny taki prezent... Może ktoś już wymyślił jak to wyprodukować? :D :) Jak tak, to proszę o kontakt. Koniecznie! :)

A tak bardziej przyziemie, to zawsze ucieszą mnie zestawy kolorowych kosmetyków, biżuteria i torebki... Dużo torebek! :)

Najbardziej marzę o woreczku cierpliwości, choćby takim małym. Mniej bym się denerwowała, dzieci byłyby szczęśliwsze, a mąż nie musiał by bezustannie wcielać się w rolę mediatora. Do tego odrobinkę odwagi i będzie bomba :D No a jak się nie da to nowy obiektyw poproszę. 
 Przy ostatnim wyborze prezentu dla siebie zorientowałam się, że w sumie z materialnych rzeczy nie potrzebuję już praktycznie nic. Miałam spory dylemat, aby wskazać coś, co może kupić mi bliska osoba. Doszłam wtedy do wniosku, że najbardziej ucieszyłabym się ze znalezienia pod choinką gwarancji rodzinnego szczęścia i doczekania starości z osobą, którą kocham najbardziej. Obecnie jestem na etapie narzeczeństwa i będą to pierwsze święta po zdeklarowaniu chęci formalizacji. Pod choinką najchętniej widziałabym więc gwarancję pomyślności we wszelkich wspólnych już planach, których rodzi się naprawdę wiele. 
Pod choinką chciałabym znaleźć książki, bo przyjaciele narzekają, że tylko e-booki czytam i nic pożyczyć ode mnie nie mogą (całą moją biblioteczkę już przerobili). Nie pogardziłabym również wehikułem czasu - chętnie przeniosłabym się w niedaleką przyszłość, chociaż z niego zrezygnowałabym najchętniej na rzecz teleportu - marzy mi się od zawsze! Poza tym spokój i zdrowie, jeśli dałoby się tak po prostu je dostać, nie potrzebowałabym niczego innego.


Szczerze długo musiałam pomyśleć nad odpowiedzią. Nie zależy mi aż tak na rzeczach materialnych, choć ostatnio radość mi sprawiają jakieś kolorowe gadżety do kuchni itp. Mogłaby by być to również ciekawa książka kucharska. Co chciałabym znaleźć pod choinką? Chyba oprócz rzeczy materialnych chciałabym aby wszyscy na których mi zależy po prostu stali obok niej razem ze mną zdrowi i szczęśliwi. Z rzeczy bardziej abstrakcyjnych pod choinką chciałabym znaleźć pisemne potwierdzenie, że przyszły rok będzie udany, będzie pełen sukcesów zawodowych dla mnie i mojej rodziny, ponieważ prowadzimy wspólnie rodzinny biznes od niedawna. Ale chyba zdecydowanie najważniejsze jest to żebyśmy wszyscy byli zdrowi i żyli w tym zdrowiu jak najdłużej :)
Marzy mi się zatrzymywacz czasu! Doba jest dla mnie zdecydowanie za krótka, a prezent, który sobie wymarzyłam pozwalałby mi na spokojne nadrabianie wszystkich projektów i porządkowanie spraw na które nie mam czasu. Uruchamiałabym go w dowolnej chwili, nawet wtedy kiedy do wieczora daleko, M.wariuje a ja padam ze zmęczenia. Kwadrans dla siebie w ciągu ciężkiego dnia? Proszę bardzo! Skąd pomysł na ten niesamowity prezent? W dzieciństwie oglądałam serial w którym główna aktorka posiadała cudowne moce zatrzymywania czasu. Od tamtej chwili też chcę go mieć!

Metamorfoza Umysłu


Pod choinka chciałabym znaleźć bilety do Tajlandii. Nic innego nie przychodzi mi do głowy, a zawsze mam wygórowane marzenia właśnie po to, aby je spełniać. W marzeniach nie ma ograniczeń a z tak pozytywnym myśleniem staja się one bardziej realistyczne :D

Nowa w wielkim mieście


Co chciałabym znaleźć w tym roku pod choinką? Jeśli chodzi o prezenty, to jestem bardzo wybredna. A raczej nigdy nie wiem, co chcę :) Więc zawsze mąż ma problem co mi kupić (Mikołaj też:) Dawniej lubiłam dostawać różne pierdoły, ale częściej sama je sobie kupowałam. Lecz ostatnio stwierdziłam, że za dużo takich pierdół już mam (szczególnie widać to przy przeprowadzkach, gdzie co drugie pudło to moje pierdoły!). Więc teraz wolę bardziej praktyczne rzeczy, takie które się przydadzą w domu. Pisałam ostatnio na swoim blogu, że najbardziej bym chciała znaleźć pod choinką braciszka dla mojej córeczki, no ale w tym roku Mikołaj się raczej już z tym nie wyrobi :) A skoro w tym roku ma się tam coś znaleźć, to załatw mi Mikołaju:
1. duże lustro aż do podłogi, by moja córcia mogła po nim mazać paluszkami, a mamusia by miała więcej wycierania, bo czasami aż tak się nudzi, że na necie siedzi :)
2. komplet przypraw na ładnym stojaczku do kuchni, by mamusia wreszcie nauczyła się porządnie gotować i rodzinka nie musiała już take awaya tak często jeść :)
3. wygodną poduszkę ortopedyczną, żeby się wreszcie wyspać bez bólu, bo niekiedy już nawet masaże nie pomagają,
4. a może jednak jakąś pierdółkę, bo tańsza, a słyszałam, że Mikołaj w tym roku ma ograniczone zasoby :)
No ale nie ja będę decydować - Mikołaj niech wybiera co mu pasuje z tej listy! Tylko najpierw ktoś życzliwy musi Mikołajowi podsunąć tą moją listę...


Krzywa Prosta

Jestem książkową maniaczką więc najbardziej naturalną odpowiedzią na pytanie co chciałabym znaleźć pod choinką jest... książki. I w tym roku tak właśnie będzie. Nawet już nie wiem, ile ich w sumie będzie. Z pewnością będą to pozycje ciekawe, mądre i, co ważne, całkowicie wciągające. To książki chciałbym znaleźć pod choinką... jeśli chodzi o rzeczy materialne. Lecz gdy głębiej się nad pytaniem zastanowię, to wówczas przed moimi oczyma staje prababcia Weronika i ostatnia spędzana z nią Wigilia. Byłam czteroletnim berbeciem, który radosnym szczebiotem przekomarzał się z ukochaną babcią, kto dostał fajniejszy prezent. Pamiętam uczucie szczęścia, że spędzam Święta z rodzicami i prababcią. Pamiętam rozpakowywanie prezentów… choć co dostałam wówczas, zupełnie umknęło z mej pamięci… Pamiętam zapach pomarańczy i orzechów włoskich. Pamiętam przekomarzanie się z prababcią… Pamiętam śmiech… pamiętam aromat skromnych, wigilijnych potraw… zawsze jednak było ich dwanaście… To była magiczna Wigilia i całe magiczne Święta. Nic dziwnego, że tak mocno wyryły się w mej pamięci. Co zatem chciałabym znaleźć pod choinką? Bilet do przeszłości, by jeszcze raz ujrzeć na własne oczy ukochaną prababcię, porozmawiać z nią i posprzeczać się, kto dostał lepszy, większy, piękniejszy prezent... A także, by przedstawić jej moją małą, powiększoną w tym roku do czterech osób rodzinę. By mogła poznać moich najukochańszych synów i wspaniałego, mądrego męża. Niestety... pozostają mi książki... które też kochała moja babcia... prababcia.

Mama24h


Pod choinką chciałabym znaleźć ... czytnik e-booków, co by móc przeczytać zaległe książki i nie przeszkadzać Zośce w spaniu. Poza tym jak Mikołaj byłby hojny to mógłby również podrzucić maszynę do szycia - radość level 100 byłby osiągnięty. A jak by tam się jeszcze znalazła jakaś dobra czekolada - to byłaby ekstaza level 1000 :)





Antyterrorystka


Każdego roku mam problem ze stworzeniem listy prezentów, które chciałabym znaleźć pod choinką. Myślałam o torebce- dostałam ją w ramach blogowej współpracy:) Kolejnym pomysłem była biżuteria. Zajrzałam jednak do tej, którą nagromadziłam przez lata i stwierdziłam, że nowa jest zbyteczna. Poprosiłam więc Mikołaja o książki, które uwielbiam. Do tego jakaś ładna zakładka się pojawi:)





 Rojkowa Pracownia

Jestem już w takim wieku, w którym to nie rzeczy materialne cieszą najbardziej, ale miłość, pozytywne emocje, spokój i zgoda. I choć żadnej z tych rzeczy mi w życiu nie brakuje, to jednak pod choinką chciałabym znaleźć pewność, że to się nigdy nie zmieni. Czasami, gdy jest bardzo dobrze, kochany mąż, dwójka uśmiechniętych, zdrowych dzieci, dom, szczekający pies i fajna rodzina, to człowieka ogarnia momentami strach, że coś się kiedyś posypie. Chciałabym pod choinkę dostać pewność, że moje dzieci będą takie uśmiechnięte i pełne energii iść przez całe życie a ja z mężem zestarzejemy się razem. I jeszcze dużo śmiechu, takiego, od którego boli brzuch. Uwielbiam się śmiać i chciałabym nigdy nie spoważnieć :D

Mama: poleca, pisze, gotuje

U nas, odkąd pojawiły się dzieci my dorośli nie robimy sobie prezentów. Zawsze dokładamy więcej na upominek dla maluchów :) Tak więc nie zastanawiałam się co chciałabym znaleźć pod choinką. Ucieszyłabym się z każdego nawet najmniejszego drobiazgu, bo nie jestem osobą wymagającą. Uwielbiam kosmetyki, tak więc za czasów kiedy dzieci nie było bardzo często je otrzymywałam :) Lubię praktyczne rzeczy, nie obraziłabym się gdybym otrzymała coś do domu np. obrus czy ładne serwetki. Zresztą ja nawet ze skarpetek i kapci byłabym zadowolona, bo to jest coś co bym na pewno nosiła...
Nie jestem zwolenniczką kupowania bardzo drogich prezentów, ponieważ osoba obdarowywana może czuć się niezręcznie dostając np. drogi zegarek czy komplet biżuterii. Jednak myślę, że jest to kwestia "dogadania" się z rodziną :)
Życzę wszystkim, aby pod choinką znaleźli swoje wymarzone prezenty :)


MatkaBezKitu 

 Zdrowie i szczęście dla siebie i moich bliskich. Zarówno tych małych jak i dużych. To tak osobiście. Chciałabym również żeby ludzie na świecie byli dla siebie dobrzy, żeby był pokój, żeby był szacunek względem drugiego człowieka, żebyśmy się nie okłamywali i żebyśmy umieli cieszyć się powodzenia drugiego człowieka...




MatkaNaProwincji

Ze wszystkich prezentów świata, mniejszych i większych, bibelotów i łakoci... Matka Na Prowincji marzy pod choinką znaleźć jedną rzecz. Jedną, bardzo ważną, każdy by chciał ją mieć, i to nie tylko na święta. Przydała by się przez cały rok, co niedziele, a może i co poniedziałek. Dawała by poczucie radości, spełnienia i pozwalała by docenić życie. Dzięki niej, można by delektować się herbatą przy choince z rodziną, nie myśląc jednocześnie o tym, że w nowym roku trzeba opłacić ubezpieczenie za samochód, a w kuchni stoi zlew pełen garów. Otóż Matka Na Prowincji marzy pod choinką znaleźć święty spokój, a z tym spokojem w sercu i na duszy zwyczajnie wrzucić na luz... I tego Wam i sobie życzę :)
Matka oczywiście nie obrazi się, jeżeli pod choinką znajdzie jeszcze zdrowie dla wszystkich i pokój na świecie.



A o czym marzy Mama sama w domu?
Nie będę oryginalna. Pod choinką chciałabym znaleźć śmiech moich bliskich. Chciałabym, aby byli zdrowi, zadowoleni, bezpieczni. Chciałabym jeszcze przez długie lata cieszyć się ich obecnością. 
Dla siebie proszę o więcej cierpliwości i zrozumienia. Siłę i pozytywne myśli- czasami brak mi tego na co dzień! 
Chciałabym zawsze kochać i być kochaną!

A jakie są Wasze marzenia? Co chcecie znaleźć pod choinką w tym roku? :)





Grudniowe Wyznania

14:01:00 6 Comments A+ a-



Przyszedł czas na moje Grudniowe Wyznania.
Boże Narodzenie raptem za kilka dni- to najlepszy moment, aby usiąść z kubkiem czegoś gorącego (dzisiaj to będzie wyjątkowo herbata!) i zastanowić się nad istotą świąt. 
Za co je tak kochamy?
Na co czekamy najbardziej?
Za czym tęsknimy cały rok?

Chcę podzielić się z wami swoimi Grudniowymi Wyznaniami- to zabawa, do której zaprosiła mnie Matka Puchatka. Jeśli macie ochotę, dołączcie!

1. Najbardziej lubię w świętach:
To, że jestem ze swoją rodziną. Brzmi patetycznie, ale od kiedy tułam się z mężem i córką po Polsce, nie widuję się z rodzicami, siostrą, siostrzeńcem i resztą rodziny zbyt często. Najczęściej- przy okazji świąt. 
Uwielbiam to, że jest tyle pysznych rzeczy do jedzenia! Święta to kulinarny popis mojej mamy. Ja sprowadzam się do roli kuchcika, drugorzędnej pomocy. A ponieważ kucharka ze mnie żadna, czekam na święta z utęsknieniem, aby rozkoszować się doskonałym smakiem najróżniejszych potraw!

2. W świętach nie lubię:
 Może tej lekkiej nutki nerwowości, która zawsze wkrada się do rodzinnego domu w wigilijny dzień- czy zdążymy? Czy wszystko zrobione? Posprzątane? Wyprasowane? Co roku to samo zamieszanie. I chociaż kosztuje nas to trochę nerwów, to jednak jest w tym pewien urok- bez tego nie wyobrażam sobie świąt, przecież wszyscy chcemy, żeby było najlepiej, najpiękniej, najsmaczniej!
Okazuje się więc, że w świętach lubię wszystko :)
  
3. Moja ulubiona potrawa wigilijna to:
Zdecydowanie barszcz z uszkami! To jest właśnie to, na co czekam cały rok! Uwielbiałam tę potrawę od dziecka. Kiedyś, a było to latem, mama zaproponowała, że zrobi mi uszka z barszczem. Kategorycznie odmówiłam- wolałam poczekać do Wigilii :)
 
4. Mój ulubiony świąteczny wypiek to:
Zawijany makowiec. Jeśli udaje mi się być wcześniej u rodziców, to drożdżowe ciasto wyrabiam sama. Lubię takie zabawy, a i krąży opinia, że wszelkiego rodzaju ciasta drożdżowe wychodzą mi całkiem dobrze :)
  
5. Trzy świąteczne sytuacje, które utkwiły mi w pamięci:
Długo myślałam nad odpowiedzią na to pytanie... I nic nie wymyśliłam. Te wszystkie lata zlewają mi się w jedno rodzinne świętowanie. Z nostalgią wspominam te czasy, kiedy po podzieleniu się opłatkiem u babci, wyruszałyśmy z kuzynkami kolędować. Nie uwierzycie, ale można było sobie w ten jeden wieczór uzbierać całkiem niezłą sumkę ;)
Pamiętam, że zawsze czekałam na wędrowca, dla którego czekał talerz na wigilijnym stole. Do tej pory się nie zjawił... 

6. Książka, którą kojarzę ze świętami:
Tu was zaskoczę, ponieważ nie będzie to "Opowieść wigilijna"! "Podróż Błękitnej Strzały" to cudowna, pełna ciepła opowieść dla dzieci. To historia zabawek, które chcą dotrzeć do biednego chłopca o imieniu Francesco i w tym celu wyruszają w wielką podróż. Akcja dzieje się we Włoszech, wprawdzie nie dokładnie w Boże Narodzenie, ale w wigilię Trzech Króli, kiedy to dzieci czekają na prezenty od Befany- nieco złośliwej wróżki. 
Piękna i wzruszająca historia- zachęcam do przeczytania!




7.  Pod choinką chciałabym znaleźć:
Na to pytanie odpowiem we wtorek, w moim specjalnym wpisie, na który już was zapraszam- przepraszam Cię, Matko Puchatko, że zdublowałam Twoje pytanie! Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe? ;)
 

Kiedy pasja przysłania nam cały świat- sprawdź, czy też jesteś w wielkim niebezpieczeństwie?

15:26:00 12 Comments A+ a-

Pasja uskrzydla, daje nam pozytywnego kopniaka i jest bardzo pożądanym elementem naszego życia. Zawsze jednak trzeba zachować zdrowy rozsądek. Nasze pasje nie mogą przesłonić nam całego świata. Nie powinny również kolidować z naszą pracą zarobkową.

Jeszcze nie zarabiasz na swojej pasji? Ten tekst jest dla ciebie.
Dzisiejszy wpis dedykuję przede wszystkim tym osobom, które jeszcze nie zarabiają na swojej pasji. Ostatnio podzieliłam się z wami moimi przemyśleniami na temat pasji oraz jej miejsca w naszym życiu. Teraz pójdę krok dalej i pokażę, co może się stać, kiedy ukochane zajęcia przejmą kontrolę nad naszym życiem. Brzmi groźnie? Spokojnie, poradzimy sobie z tym.

Co robisz, kiedy wszyscy śpią?
Uwielbiamy to uczucie, kiedy po całym dniu ciężkiej pracy i domowej krzątaniny możemy zająć się naszym hobby. Najczęściej robimy to pod osłoną nocy, trochę jak wyjęte spod prawa. W ciągu dnia nie mamy zbyt wiele czasu na swoje przyjemnostki. Za to noc jest nasza! Stukamy z ożywieniem w klawiaturę, wyciągamy maszyny do szycia i wsłuchujemy się w ich miarowy rytm, malujemy, nawlekamy, lepimy, pieczemy … I tak mogłabym wyliczać w nieskończoność.

Kiedy ta myśl nie daje ci spokoju- podejmujesz decyzję
W pewnym momencie pojawia się w naszej głowie nieśmiała myśl- a może by tak zacząć zarabiać na swojej pasji? Myśl ta staje się jak natrętna mucha, bzyczy nad uchem, nie daje spokoju. Zaczynamy myśleć o tym na poważnie. Badamy rynek, przeliczamy koszta- nie rzucamy się od razu na głęboką wodę. Ale w międzyczasie musimy przecież zarabiać.

To ten moment
Być może, zanim spełnimy marzenie o własnym biznesie, będziemy musiały przemęczyć się, wykonując pracę, która nie przynosi nam satysfakcji. I to jest ten najtrudniejszy moment. Nasza pasja pochłania nas tak bardzo, że zaczynamy poświęcać jej co raz więcej czasu, co negatywnie odbija się na naszej pracy.

Pasja przejmuje kontrolę nad twoim życiem- co na ten temat sądzą najbliżsi? Twój szef?
Doba nie daje się rozciągnąć, wciąż brakuje nam czasu- na odpoczynek, na zabawę z dziećmi, na pielęgnowanie związku... Wszystko poświęcamy w imię naszego przyszłego sukcesu. Możliwe, że bliscy potrafią nam wybaczyć ten chwilowy brak uwagi- przecież wiedzą, jak bardzo nam zależy na tym projekcie. Jednak nasi pracodawcy nie muszą być tak wspaniałomyślni...

Najpierw zarób na utrzymanie, potem zawalcz o lepsze jutro
Trzeba wziąć się w garść i ustalić priorytety. Dopóki nie jesteśmy w stanie utrzymać się ze swojej pasji, musimy strącić ją z piedestału. Jak to mówi Brian Tracy, najpierw zjedz tę żabę, czyli zrób to, co musisz w pierwszej kolejności. Trudne? Choćby ta żaba stawała nam w gardle, musimy ją przełknąć. Jesteśmy odpowiedzialnymi kobietami i dobrze wiemy, że pasji do garnka nie włożymy.

Nie poddawaj się- trzymam za ciebie kciuki
Nigdy jednak nie rezygnujmy ze swoich marzeń! Rozwijajmy swoje pasje, czyhajmy na odpowiednią okazję i startujmy z własnym biznesem, wtedy, kiedy będziemy na to gotowe. Tego życzę wam (i sobie) z całego serca.

Znajdź swoją pasję- wykonaj proste ćwiczenie, które pozwoli ci odkryć twoje ukryte talenty

22:43:00 33 Comments A+ a-

Nie samą pracą żyje człowiek. Potrzebujemy nie tylko odpoczynku, który pozwoli nam się zregenerować i doda sił do walki o lepsze jutro. Bardzo ważną funkcję w naszym codziennym życiu pełni pasja- hobby, ulubione zajęcie. Uważasz, że nic cię nie interesuje poza pracą, macierzyństwem i związkiem, bo nie masz na to czasu? Za chwilę udowodnię ci, jak bardzo się mylisz!


Pasja, hobby, czy ulubione zajęcie?

Ostatnio możecie być zalewane tym słowem. Słyszycie je z każdej strony. Widzicie wszędzie. Każdy krzyczy: znajdź pasję! Miej pasję! Żyj z pasją! Powoli zaczynacie już tracić cierpliwość. Może się wam wydawać, że samo słowo przesłoniło jego znaczenie. Dlatego mniejsza o nazwę. Niech to będzie pasja, ale również hobby, czy ulubione zajęcie, zamiłowanie do czegoś. Nasz język jest na tyle bogaty, że na pewno znajdziemy właściwe pojęcie dla czynności, którą po prostu lubimy robić.


Pasja to siła napędowa


„Jeżeli w parze z jakimś wyobrażeniem lub celem idą duże emocje, wtedy owo wyobrażenie tkwiące w głębi naszej podświadomości pchnie nas prostą drogą do swojego urzeczywistnienia.”

Earl Nightingale


Kiedy działamy z prawdziwym zaangażowaniem, nasze możliwości zwiększają się. Nie czujemy zmęczenia. Możemy zarywać nocki i wykorzystywać każdą wolną chwilę, aby robić to, co sprawia nam prawdziwą przyjemność. A gdy po wykonanej pracy, choć opadamy już z sił, duma nas rozpiera, to chcemy więcej. Pasja to ogromna siła napędowa.


Pasja dodaje nam odwagi

Potrafimy pokonać każdą przeszkodę, która stoi nam na drodze do osiągnięcia celu. Stajemy się odważne, podejmujemy ryzykowne decyzje, ponieważ czujemy, że to jest ten moment- teraz albo nigdy! Pasja jest jak narkotyk- ciągle nam mało!


Kiedy pasja staje się naszą pracą

Dlatego to właśnie biznesy oparte na prawdziwej i wielkiej pasji, mają szansę na sukces. Na pewno każda z was zna kogoś, kto przekuł swoje hobby w dobrze prosperujący interes. To, że kochamy nasze zajęcie, nie zwalnia nas oczywiście z wytężonej pracy, ponieważ sama pasja nigdy nie wystarcza.


„Pasja zorientowana na cel to ogromna siła, która wypełnia nas pragnieniem robienia postępów i daje energię do walki z trudnościami i wątpliwościami.”

Tom O’Neil



Pasja dodaje nam pewności siebie

Nie zawsze mamy możliwość utrzymywania się z naszego hobby. Wiele z nas zapewne musi zarabiać na życie, robiąc coś, co niekoniecznie lubi. W takiej sytuacji ulubione zajęcie ma jeszcze większe znaczenie. Pozwala nam oderwać się od szarej codzienności. Dzięki swojej pasji możemy poczuć się mistrzyniami w każdej dziedzinie. Sprawiamy sobie wielką radość i jednocześnie dodajemy pewności siebie.


Zrób proste ćwiczenie- znajdź swoją pasję

Nie wiesz, co jest twoją pasją? Mam dla ciebie proste zadanie. Zastanów się i spisz na kartce odpowiedzi na następujące pytania:

- co robię, gdy tracę poczucie czasu?

- za co inni najczęściej mnie chwalą?

- jeśli mogłabym już do końca życia nie pracować, to co bym robiła?

A teraz poproś bliskich o odpowiedzi na pytania:

- co robię naprawdę dobrze?

- o czym potrafię mówić godzinami?

- podczas jakich czynności jestem szczęśliwa?


Pasja wzbogaca nasze życie

Kiedy ja zrobiłam to ćwiczenie i poprosiłam mojego męża o pomoc, okazało się, że wypisaliśmy te same rzeczy! Może się też okazać, że bliscy odkryją przed nami coś, o czym byśmy same nie pomyślały- nagle otworzy nam się w głowie jakaś szufladka i okaże się, że to właśnie to. Nasza prawdziwa pasja. Nie bójmy się jej- ona na pewno wzbogaci nasze życie.

*cytaty oraz ćwiczenie pochodzą z książki "Siła małych celów", Tom O' Neil, Dom Wydawniczy PWN 2015

Liebster Blog Award 2015

10:19:00 18 Comments A+ a-


Zostałam nominowana do Liebster Blog Award 2015!

Dziękuję Mamie24h oraz Matce Puchatce za uznanie dla mojej pracy oraz nomimnację- dziewczyny, to bardzo wiele dla mnie znaczy! 

Mama24h, oto odpowiedzi na Twoje pytania :)

1. Czym jest dla mnie szczęście?
To taki stan, kiedy czuję, że jestem we właściwym miejscu. Jak część układanki- klik i wszystko gra! Różnie się to szczęście dla mnie objawia: może to być uśmiech mojej córeczki zaraz po przebudzeniu albo chwile, kiedy wtulam się w ramiona męża i czuje się bezpieczna. To może być też radość z dobrze wykonanej pracy lub pokonanie kolejnej przeszkody w drodze do celu. 
2. Gdzie widzę się za 10 lat?
Oczywiście, przy boku moich najbliższych. Miejsce? Nieistotne! W ostatnim czasie wędrujemy z miejsca na miejsce, więc już wiem, że adres nie ma znaczenia. Nie mówię tego na głos, ale widzę się przy komputerze, podczas pisania własnej książki... :)
3. Czego nie lubię robić?
Wstawać rano po ciężkiej nocy. Nie lubię wychodzić z domu, kiedy jest chlapa i szaruga. Nie lubię robić tego, czego nie chcę w danej chwili- jak każdy ;)
 4. Która pora roku najbardziej mi się podoba i dlaczego?
To ciężkie pytanie...Chyba wiosna, bo jest pięknie, zielono i świeżo. Lato odpada przez wysokie temperatury ;) Jesień potrafi zachwycić, a zima ostatnio mnie rozczarowuje- gdzie ten śnieg?? ;)
5. Co skłoniło mnie do założenia bloga?
Blog "Mama sama w domu" miał być dopełnieniem mojego pierwszego bloga o rękodziele- Magic Crafts. Ale potem wszystko się wywróciło do góry nogami i to Mama jest teraz na topie, a Magic Crafts umiera śmiercią naturalną.
6. Wolę dawać czy brać?
Zdecydowanie dawać! To wspaniałe widzieć błysk w oczach osoby, którą obdarowujemy. Ale, umówmy się, czasami miło jest też coś otrzymać, prawda? ;)
7. Jakie zwierzę najbardziej mnie przypomina i dlaczego?
Kiedyś  funkcjonowałam jako gatta, czyli kotka, ale to było daaawno  temu ;) Teraz, ze względu na mój błogosławiony stan i gabaryty, bardziej przypominam słonia ;)
8. Wolę siedzieć nocami czy wstawać wcześniej?
 Siedzieć nocami, a jakże! Chociaż teraz taka niedospana nocka ma opłakane sutki- córka nie daje mi czasu na odpoczynek w dzień, więc rozsądniej byłoby chodzić spać z kurami i wstawać skoro świt :)
9. Skąd czerpię inspiracje do swoich postów?
Z własnego doświadczenia, moich codziennych sytuacji, ale również z przeczytanych książek, z komentarzy na moim blogu.
10. Gdybym mogła wybrać jedno miejsce na ziemi do spędzenia tam życia, gdzie by to było?
Norwegia! Albo inne miejsce w Skandynawii- uwielbiam tamtejsze krajobrazy, mentalność ludzi, naturę. 
 11. Jakie książki czytam?
Ostatnio motywacyjne, poradniki, itp. Ale mam teraz ogromny głód na romanse i kobiecą literaturę :)
Teraz czas na pytania Matki Puchatki :)
1. Skąd pomysł na nazwę mojego bloga?
"Kevin sam w domu" ;) Blog miał być miejscem, w którym dzielę się swoimi codziennymi zmaganiami z pracą i dzieckiem pod jednym dachem. Teraz pracy nie ma, a blog poszedł w trochę innym kierunku.
2. Jak radzę sobie z krytyką?
Różnie, nie zawsze mnie ona motywuje. Czasami sprawia, że zamykam się w sobie, ale walczę z tym :)
  3. Czego nie lubisz w sobie najbardziej?
Bywam apodyktyczna- wiem, że to bardzo wkurza mojego męża, córka jeszcze się nie wypowiedziała na ten temat. Mam też słomiany zapał, dlatego teraz bardzo pracuję nad samodyscypliną ;)
4. Co robię, żeby spełniać swoje marzenia?
cokolwiek, co popycha mnie do przodu, według znanej Ci już metody małych celów ;) Codziennie coś małego. Zawsze najtrudniejszy jest ten pierwszy krok, później wszystko się jakoś samo toczy.
5. Książka, która odmieniła mój światopogląd?
  Myślę, myślę i chyba nic nie wymyślę... Może jeszcze takiej nie spotkałam?
6. Na co nigdy nie mam czasu?
Na wieczorny relaks z dobrą książką...
7. Działam impulsywnie czy chłodno kalkuluję?
  Raczej to drugie. Lubię mieć pewne rzeczy zaplanowane, ale zawsze jest ten margines, kiedy zdarzają się działania impulsywne ;)
8. Pięć słów, które opisują mnie najlepiej?
Żona, mama, dom, ciepło, śmiech
9. Co chciałabym przeżyć jeszcze raz?
Wszystkie moje podróże, które przytrafiły mi się w odległej epoce, "przed dzieckiem" ;) Mój ślub i wesel, które mignęły nie wiadomo kiedy. Moment narodzin córki, kiedy byłam w zbyt wielkim szoku, że to "już", by potem cokolwiek pamiętać :)
10. Czego/kogo nie toleruję?
  Tutaj z grubej rury- chamstwa i cwaniactwa!
11. Co mnie dziwi?
Dziwi mnie to, że czas nagle przyspieszył i nie mogę nic z tym zrobić. Dziwi mnie to, że mam już 30 lat (sic!).
Uff, to było wyzwanie! Dzięki raz jeszcze za zaproszenie do zabawy :)
Czas na moje nominacje oraz pytania.
Pozwolę sobie przytoczyć tutaj zasady Liebster Blog Award:
„Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na jedenaście pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im jedenaście pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”
  
Do zabawy zapraszam:
Odpowiedzcie, proszę, na moje pytanie:
1. Jak wyglądają Twoje poranki?
2.  Kawa czy herbata?
3. Masz godzinę tylko dla siebie- jak ją spędzasz?
4. Twoja ulubiona książka?
5. Co Ci pomaga w pisaniu?
6. Co daje Ci blogowanie?
7. Wakacje Twojego życia- gdzie je spędziłaś? Z kim? Co się wydarzyło? 
8. Najważniejsze momenty Twojego życia?
9. Piszesz dla siebie, czy dla innych?
10. Co Ci przeszkadza podczas pisania?
11. Za co siebie lubisz?

Z góry dziękuję za Wasze odpowiedzi!




Myśl z ołówkiem w ręku- zapisuj pomysły, zanim o nich zapomnisz

22:24:00 18 Comments A+ a-


Zapisuj pomysły od razu. Jeśli odłożysz to na później, wszystkie fantastyczne myśli rozpierzchną się w natłoku codziennych spraw. Dobrze wiesz, jaką siłę posiadają zapisane cele. Dlatego tak zorganizuj sobie przestrzeń, aby już nigdy więcej żaden genialny pomysł się nie zmarnował.

Wspaniałe pomysły przychodzą nieoczekiwanie
Na pewno nie raz przeżywałyście taką sytuację. Przychodzi wam do głowy świetna myśl. Genialna! Akurat myjecie naczynia. Chwilę to trwa, więc zapalacie się co raz bardziej do tego pomysłu. Ale nie zapisałyście go nigdzie. Po chwili przybiega wasza pociecha i odrywa was nie tylko od obowiązków domowych, ale również od waszych myśli. Kiedy już macie chwilę dla siebie, już nie pamiętacie, co to było.

Zróbmy coś, aby już nigdy ich nie stracić
Myśl z ołówkiem w ręku- łatwo powiedzieć. Dużo trudniej zastosować tę metodę w życiu codziennym, kiedy jesteśmy mamami, żonami i mamy mnóstwo innych obowiązków. Z drugiej strony, szkoda tracić okazje- być może już nigdy nie przyjdzie nam do głowy taki pomysł?

Notujmy wszelkie przemyślenia na bieżąco w czasie pracy
Przy naszym stanowisku pracy z pewnością znajduje się kalendarz, terminarz lub chociażby papier do drukarki. Podczas wykonywania zawodowych czynności mogą przyjść nam do głowy różne ciekawe myśli warto je od razu zapisać w takim miejscu, abyśmy potem mogli je odnaleźć i rozwinąć.

Nie pozwólmy, aby dobre pomysły uciekły nam podczas czytania
Nasz umysł staje się wyjątkowo płodny, kiedy zostaje pobudzony- może to być inspirujący wywiad, przeczytany w prasie albo książka, która poruszyła nas do głębi. Dlatego dobrze jest wygospodarować sobie miejsce, w którym oddajemy się takim przyjemnościom. Jeśli mamy do dyspozycji stolik, niech na nim pojawi się notatnik albo zwykła kartka papieru oraz długopis. Są ludzie, którzy swoje przemyślenia zapisują na marginesach książek, ale jeśli korzystamy z biblioteki lub pożyczyliśmy książkę od kogoś, takie rozwiązanie odpada.

Genialne pomysły przychodzą do nas w każdym miejscu
Nasze miejsce pracy lub pomieszczenie, w którym znajdują się wszelkiego rodzaju zeszyty, notesy i przybory do pisania, nie przysparza większych problemów w tym temacie. Schody zaczynają się w przypadku kuchni, łazienki, czy też poza domem. Ale i na to są sposoby.

Podczas prozaicznych czynności wpadamy na najlepsze pomysły- wykorzystajmy to
W kuchni dobrym rozwiązaniem są karteczki na drzwiach lodówki. W wielu domach praktykuje się różnego rodzaju tablice, na których zapisuje się na przykład listy zakupów lub inne ważne informacje dla pozostałych domowników. Co raz popularniejsza staje się farba tablicowa, która pokrywa nasze ściany. Wykorzystajmy to, kiedy następnym razem wpadniemy na genialny pomysł.

Kiedy oczyszczamy ciało, oczyszczamy także umysł- bądźmy na to przygotowane
Kolorowe karteczki samoprzylepne plus coś do pisania to uniwersalny zestaw, który sprawdzi się w każdej sytuacji, również łazienkowej. W tym pomieszczeniu z opresji wyciągnie nas również szminka, którą można zapisać coś ważnego na lustrze 

Załatwiając swoje sprawy poza domem, łatwo zgubić genialną myśl- zniwelujmy ryzyko
Notes lub kalendarz kieszonkowy to podstawa, kiedy wyruszamy z domu. Jeśli jednak o nich zapomnimy, zawsze mamy pod ręką telefon. Wiele razy zdarzało mi się zapisywać swoje przemyślenia w formie sms-ów. Na temat jednego ze wpisów wpadłam w basenowej szatni i wtedy patent z telefonem okazał się strzałem w dziesiątkę.

Wena jest bezlitosna- nie pozwala nam zasnąć albo budzi nas bladym świtem
Telefon doskonale sprawdza się, kiedy najlepsze pomysły przychodzą do nas w snach lub zaraz po przebudzeniu. Zazwyczaj mamy to urządzenie blisko siebie ze względu na budzik. Jeśli wena nawiedziła nas o dziwnej porze, możemy zapisać jej owoce właśnie w telefonie.

Wszystkie świetne pomysły trzymajmy w jednym miejscu
Jeżeli mamy nawyk zapisywania rozmaitych spraw, ważnych informacji, czy genialnych myśli na karteluszkach, znajdźmy jedno miejsce, gdzie będziemy je przechowywać. Może to być ładne pudełko, jakaś skrzynka lub szuflada, przeznaczona tylko do tego celu. Inaczej cała ta drobnica rozniesie się po całym domu i będziemy miały problem, by coś znaleźć.

Cała masa fajnych rzeczy, czyli jak przetrwać dzień bez Internetu ? *

09:38:00 14 Comments A+ a-


Dzień, jakich wiele. Budzisz się wczesnym rankiem. Leniwie otwierasz jedno oko, łypiesz nim na zegarek- no tak, pora wstać! Przeciągasz się ospale. Wcale nie chce ci się wychodzić z cieplutkiego łóżka, które wciąż jeszcze pachnie snem. Ale jesteś odpowiedzialna, wiesz, że masz mnóstwo pracy i nikt tego za ciebie nie zrobi. Wciąż zaspana, włączasz komputer- trzeba sprawdzić statystyki. Ale coś jest nie tak. Strona się nie wyświetla. Jesteś zdezorientowana. 

Może jeszcze śnisz?
Niestety, to nie jest sen, ale okrutna rzeczywistość. Nie ma Internetu!!!
Spanikowana, dzwonisz do operatora. Ciśnienie zdążyło ci już podskoczyć- poranna kawa już niepotrzebna. To awaria- mówi uprzejmym tonem pani po drugiej stronie telefonu- do jutra powinniśmy się z nią uporać.
Do jutra?! To chyba jakiś żart?!

Możesz to sobie powtarzać jak mantrę, ale nic się nie zmieni. Musisz się z tym zmierzyć. Przeżyć jeden dzień bez internetu…

Oto instrukcja- krok po kroku- jak sobie poradzić w tej kryzysowej sytuacji.

Wypłacz się
Tak, wykrzycz swoją złość. Daj upust emocjom. Potrzebujesz tego teraz. Tłumione uczucie żalu zatruje tobie resztę dnia i odbije się czkawką całej rodzinie. Oczyść się z negatywnych myśli. Oddychaj głęboko.

Dokonaj analizy sytuacji
Wypisz w punktach, co najbardziej irytuje cię w zaistniałej sytuacji. Odpowiedz sobie na to pytanie szczerze. Łatwiej pokonasz przeszkodę, która jest namacalna- przelane na papier myśli pomogą ci poradzić sobie z tym problemem.

Znajdź najlepsze rozwiązanie
Dla każdego punktu postaraj się znaleźć sensowne rozwiązanie. Nie przejmuj się, jeśli na początku będzie ci to szło opornie. To wyjątkowa sytuacja, na którą nie byłaś przygotowana.

Nie obwiniaj się
Nie obarczaj się poczuciem winy za zaistniałą sytuację. Czasami na naszej drodze pojawią się nieprzewidziane przeszkody- nie masz na to wpływu. Nie traktuj tego jak porażki.

Zajmij się czymś
Teraz jest właściwy moment, aby wprowadzić w życie to wszystko, co zawsze odkładałyśmy „na potem”! Wykorzystaj go!

1)Upiecz ciasto, na które od dawna masz ochotę. Albo jakieś inne. Może spróbujesz zrobić to, które zawsze wydawało ci się za trudne? Bez względu na to, jakie są twoje oczekiwanie, ciasto na pewno będzie pyszne i słodkie, a twoja rodzina zje je ze smakiem.

2) Ugotuj egzotyczną potrawę. Zaszalej w kuchni. Bądź prawdziwym masterchefem, a może nawet topchefem! Wybierz się w kulinarną podróż dookoła świata lub odkurz wiekową książkę kucharską, odziedziczoną po babci. Na pewno znajdziesz tam wiele wyjątkowych potraw.

3) Wyjdź z domu. Na chwilę. Albo na dłużej. Pospaceruj, pobiegaj. Zaczerpnij świeżego powietrza. Jeśli zechcesz zrealizować punkt 1. Lub 2. Musisz pójść po zakupy. Odkryj na nowo świat za oknem. Poczuj więź z przyrodą. Czerp od niej siłę.

4) Pobaw się ze swoim dzieckiem. Ale tak naprawdę. Na chwilę zapomnij, że jesteś zapracowaną mamą samą w domu. Uwolnij dziecko, które drzemie w tobie. Znajdź przyjemność w zabawie, myśl niestandardowo, jak twoja pociecha. Wyobraźnia nie zna granic!

5) Spotkaj się z przyjaciółką. Z kimś, kogo naprawdę lubisz. Doceń towarzystwo drugiej osoby. Poznaj ją na nowo. Prowadź ciekawe rozmowy. Otwórz się na drugiego człowieka.

6) Zaskocz partnera czymś romantycznym. Albo pikantnym. Kąpiel, masaż, wspólna kolacja, seans filmowy- możliwości jest bez liku. Wybierz to, na co masz ochotę i to, co sprawi przyjemność ukochanemu.

7) Zacznij spełniać swoje skryte marzenie. Napisz pierwszy rozdział książki, nad którą myślisz od bardzo dawna. Zrób sesję fotograficzną. Ulep garnek z gliny albo wyhaftuj piękną serwetę. Uwolnij swoją pasję. Niechaj porwie cię twórcza wena.

8) Zrób całą masę innych fajnych rzeczy, na które nie masz czasu, kiedy spędzasz czas w sieci!

Sama widzisz, jak ten dzień szybko minął. Na pewno rozpiera cię duma. Nie tylko dałaś radę- przeżyłaś dzień bez internetu, ale również zrobiłaś tyle fajnych rzeczy!
Nagle przychodzi ci do głowy dziwaczna myśl… A może by tak powtórzyć kiedyś taki dzień?

* ta mrożąca krew w żyłach historia wydarzyła się naprawdę!

Wpis bierze udział w Link Part #1, organizowanym przez Matkę Puchatkę- zajrzyjcie do niej koniecznie!