Cała masa fajnych rzeczy, czyli jak przetrwać dzień bez Internetu ? *

09:38:00 14 Comments A+ a-


Dzień, jakich wiele. Budzisz się wczesnym rankiem. Leniwie otwierasz jedno oko, łypiesz nim na zegarek- no tak, pora wstać! Przeciągasz się ospale. Wcale nie chce ci się wychodzić z cieplutkiego łóżka, które wciąż jeszcze pachnie snem. Ale jesteś odpowiedzialna, wiesz, że masz mnóstwo pracy i nikt tego za ciebie nie zrobi. Wciąż zaspana, włączasz komputer- trzeba sprawdzić statystyki. Ale coś jest nie tak. Strona się nie wyświetla. Jesteś zdezorientowana. 

Może jeszcze śnisz?
Niestety, to nie jest sen, ale okrutna rzeczywistość. Nie ma Internetu!!!
Spanikowana, dzwonisz do operatora. Ciśnienie zdążyło ci już podskoczyć- poranna kawa już niepotrzebna. To awaria- mówi uprzejmym tonem pani po drugiej stronie telefonu- do jutra powinniśmy się z nią uporać.
Do jutra?! To chyba jakiś żart?!

Możesz to sobie powtarzać jak mantrę, ale nic się nie zmieni. Musisz się z tym zmierzyć. Przeżyć jeden dzień bez internetu…

Oto instrukcja- krok po kroku- jak sobie poradzić w tej kryzysowej sytuacji.

Wypłacz się
Tak, wykrzycz swoją złość. Daj upust emocjom. Potrzebujesz tego teraz. Tłumione uczucie żalu zatruje tobie resztę dnia i odbije się czkawką całej rodzinie. Oczyść się z negatywnych myśli. Oddychaj głęboko.

Dokonaj analizy sytuacji
Wypisz w punktach, co najbardziej irytuje cię w zaistniałej sytuacji. Odpowiedz sobie na to pytanie szczerze. Łatwiej pokonasz przeszkodę, która jest namacalna- przelane na papier myśli pomogą ci poradzić sobie z tym problemem.

Znajdź najlepsze rozwiązanie
Dla każdego punktu postaraj się znaleźć sensowne rozwiązanie. Nie przejmuj się, jeśli na początku będzie ci to szło opornie. To wyjątkowa sytuacja, na którą nie byłaś przygotowana.

Nie obwiniaj się
Nie obarczaj się poczuciem winy za zaistniałą sytuację. Czasami na naszej drodze pojawią się nieprzewidziane przeszkody- nie masz na to wpływu. Nie traktuj tego jak porażki.

Zajmij się czymś
Teraz jest właściwy moment, aby wprowadzić w życie to wszystko, co zawsze odkładałyśmy „na potem”! Wykorzystaj go!

1)Upiecz ciasto, na które od dawna masz ochotę. Albo jakieś inne. Może spróbujesz zrobić to, które zawsze wydawało ci się za trudne? Bez względu na to, jakie są twoje oczekiwanie, ciasto na pewno będzie pyszne i słodkie, a twoja rodzina zje je ze smakiem.

2) Ugotuj egzotyczną potrawę. Zaszalej w kuchni. Bądź prawdziwym masterchefem, a może nawet topchefem! Wybierz się w kulinarną podróż dookoła świata lub odkurz wiekową książkę kucharską, odziedziczoną po babci. Na pewno znajdziesz tam wiele wyjątkowych potraw.

3) Wyjdź z domu. Na chwilę. Albo na dłużej. Pospaceruj, pobiegaj. Zaczerpnij świeżego powietrza. Jeśli zechcesz zrealizować punkt 1. Lub 2. Musisz pójść po zakupy. Odkryj na nowo świat za oknem. Poczuj więź z przyrodą. Czerp od niej siłę.

4) Pobaw się ze swoim dzieckiem. Ale tak naprawdę. Na chwilę zapomnij, że jesteś zapracowaną mamą samą w domu. Uwolnij dziecko, które drzemie w tobie. Znajdź przyjemność w zabawie, myśl niestandardowo, jak twoja pociecha. Wyobraźnia nie zna granic!

5) Spotkaj się z przyjaciółką. Z kimś, kogo naprawdę lubisz. Doceń towarzystwo drugiej osoby. Poznaj ją na nowo. Prowadź ciekawe rozmowy. Otwórz się na drugiego człowieka.

6) Zaskocz partnera czymś romantycznym. Albo pikantnym. Kąpiel, masaż, wspólna kolacja, seans filmowy- możliwości jest bez liku. Wybierz to, na co masz ochotę i to, co sprawi przyjemność ukochanemu.

7) Zacznij spełniać swoje skryte marzenie. Napisz pierwszy rozdział książki, nad którą myślisz od bardzo dawna. Zrób sesję fotograficzną. Ulep garnek z gliny albo wyhaftuj piękną serwetę. Uwolnij swoją pasję. Niechaj porwie cię twórcza wena.

8) Zrób całą masę innych fajnych rzeczy, na które nie masz czasu, kiedy spędzasz czas w sieci!

Sama widzisz, jak ten dzień szybko minął. Na pewno rozpiera cię duma. Nie tylko dałaś radę- przeżyłaś dzień bez internetu, ale również zrobiłaś tyle fajnych rzeczy!
Nagle przychodzi ci do głowy dziwaczna myśl… A może by tak powtórzyć kiedyś taki dzień?

* ta mrożąca krew w żyłach historia wydarzyła się naprawdę!

Wpis bierze udział w Link Part #1, organizowanym przez Matkę Puchatkę- zajrzyjcie do niej koniecznie! 

14 komentarze

Write komentarze
6 grudnia 2015 15:33 delete

Dziękuję za ten wpis :) Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że można żyć bez Internetu, że jeden dzień odwyku może mieć bardzo dobry wpływ na psychikę i przy okazji pozwoli odkryć codzienne radości. Wrzucam na FB :) Jestem zachwycona :)

Reply
avatar
6 grudnia 2015 15:49 delete

Dzięki :) Cieszę się, że się spodobał :D
Przeżyłam piątek całkowicie bez internetu- nie miałam nawet w telefonie (!!) i ... było całkiem fajnie ;)
Rozważam wprowadzenie takiego jednego dnia w tygodniu, chociaż może być ciężko;)

Reply
avatar
MatkaBezKitu
AUTHOR
7 grudnia 2015 12:03 delete

Ja bardzo lubię takie dni, nawet sobie je sama od czasu do czasu organizuję:)

Reply
avatar
7 grudnia 2015 13:11 delete

Ja miałam takie całe 2 tygodnie bez internetu, gdy we wrześniu byłam w Polsce. Ale przeżyłam :) A później tutaj w Limericku po przeprowadzce i to aż m-c, bo tyle czekaliśmy na podłączenie. No ale przynajmniej w telefonie wtedy był. Dawniej jakoś człowiek potrafił żyć bez internetu, telefonu i setki aplikacji. Teraz to już ciężko, bo trudno się odzwyczaić od ciągłego zerkania na pocztę czy Fejsa. Może ustanowią kiedyś Międzynarodowy Dzień Bez Internetu :)

Reply
avatar
7 grudnia 2015 14:38 delete

Mnie to spotkało wbrew mojej woli, ale tak jak napisałam- pomyślę kiedyś nad takim offline z wyboru :)

Reply
avatar
7 grudnia 2015 14:40 delete

Teraz jest ciężko, ponieważ jesteśmy przyzwyczajeni do życia z nowoczesną technologią. Poza tym, internet to już nasze środowisko naturalne- pracujemy w sieci, robimy zakupy, kontaktujemy się z innymi. To ma pozytywne strony.
Ale taki reset czasami dobrze robi na głowę ;)

Reply
avatar
8 grudnia 2015 04:53 delete

Fajnie napisany tekst :) rzeczywiście odstawienie internetu może powodować ataki paniki ;)

Reply
avatar
8 grudnia 2015 06:22 delete

I to jakiej paniki, heh! Możemy się z tego śmiać, ale teraz przecież ludzie pracuję w sieci, czasami taka awaria może mieć opłakane skutki.
Mi się nic nie stało, sprawy kręciły się własnym rytmem ;)
Tekst w innym stylu niż zazwyczaj, nawet troszkę się tutaj naigrywam ze swojego sposobu pisania ;)

Reply
avatar
8 grudnia 2015 11:56 delete

Kiedyś taki dzień to byłby dla mnie tragedia, ale teraz, po półtora roku blogowanie mam wszystko dopracowane i nie sprawdzam statystyk co pięć minut jak kiedyś, nie wyrywam włosów z głowy jak nie opublikuję postu wtedy gdy zaplanowała itd. itp. Statystyki na tym nie ucierpiały, nawet jak byłam na wakacjach czy po prostu nie miałam weny, ja już to wiem- kto ma wrócić, ten wróci, a życie i tak wie lepiej ;) i nie ma co z nim walczyć.

Reply
avatar
8 grudnia 2015 15:22 delete

To się nazywa dojrzałość blogera- daleko mi do niej ;)

Reply
avatar
Basia K
AUTHOR
15 grudnia 2015 13:26 delete

Wytrzymałabym ten dzień bez problemu, ale zaraz po włączeniu internetu spędziłabym w nim całą noc nadrabiając zaległości.:D Chyba powinnam jednak sobie robić raz na jakiś czas taki detoks. :)

Reply
avatar
19 grudnia 2015 14:08 delete

Może zanim urodziła się moja córka miałabym problem z jednym dniem, ale teraz odkąd jest Konstancja mogę spokojnie powiedzieć, że dziecko jest najlepszą terapię na uzależnienie od internetu, choć uzależnienie to zbyt duże słowo :D

Pozdrawiam, Patrycja, DwudrzwiowaSzafa.blogspot.com

Reply
avatar
19 grudnia 2015 14:48 delete

No właśnie! Może jeden dzień, raz na jakiś czas tak, ale po co się męczyć? ;) Lepiej chyba ćwiczyć silną wolę i odpowiednio organizować sobie pracę tak, aby wilk był syty i owca cała :)

Reply
avatar
19 grudnia 2015 14:50 delete

To prawda, że przy dziecku można stracić poczucie czasu, ale moja córa jest wyrozumiała i pozawala mi trochę posiedzieć na fejsie ;)
Pora na naukę efektywnego zarządzania czasem- wtedy takie awarie nie będą mnie przyprawiać o stan przedzawałowy ;))
Dziękuję za odwiedziny!

Reply
avatar