Czego się boisz, rodzicu?

07:47:00 7 Comments A+ a-


Kiedy na świat przychodzi nasze dziecko, rodzimy się dla siebie i dla świata na nowo- jako rodzice. Ta rola z jednej strony jest naturalna, a z drugiej- uczymy się jej przez całe życie. I chociaż kochamy nasze dzieci najbardziej na świecie, to zdarzają nam się chwile słabości, nieporozumienia na linii my- dzieci, wybuchy złości, czy w końcu wątpliwości- czy aby jesteśmy dobrymi rodzicami?

Wiele spośród naszych negatywnych zachowań- czyli takich, których się wstydzimy i które chcielibyśmy wykreślić z naszego życia- ma swoje źródło również w lękach. To właśnie nasze rodzicielskie obawy przyczyniają się do tego, że działamy w sposób nie tylko krzywdzący dziecko, ale również niezgodny z naszymi zasadami. Dlaczego tak się dzieje?

Każda nowa sytuacja w naszym życiu budzi w nas naturalny lęk przed nieznanym. Jak wiemy, emocje są z nami od zarania dziejów i to dzięki nim gatunek ludzki przetrwał na Ziemi. To właśnie strach był odpowiedzialny za ochronę przed zagrażającymi człowiekowi sytuacjami. Do dzisiaj reagujemy na nieznane w podobny sposób- lęk, niepewność, chęć ucieczki.
To samo spotyka nas, kiedy stajemy się rodzicami. To nie tylko jakże trudne dla nas wejście w nową rolę. To także wzięcie odpowiedzialności za małego człowieka.

Pierwszym lękiem z jakim chyba wszyscy mamy do czynienia jest lęk przed niedoskonałością. Zapewne od chwili, kiedy dowiedzieliśmy, że będziemy mieli dziecko, w naszej głowie zaczął rysować się obraz rodzica idealnego. Tym bardziej, że zewsząd jesteśmy bombardowani hasłami i poradami, czytamy stosy podręczników, nakręcamy się. Aby nie zdradzać swojej niewiedzy (która nie jest niczym złym!), udajemy, że wszystko jest w porządku i stosujemy jedną z dwóch strategii: ulegamy dziecku we wszystkim lub stosujemy nadmierną kontrolę.

"Nikt nie zakłada, że będzie złym rodzicem. Wszyscy kochamy swoje dzieci i najbardziej ze wszystkiego pragniemy ich szczęścia i bezpieczeństwa. Ale czasami czujemy się bezradni, zdezorientowani i sfrustrowani, kiedy coś nie idzie po naszej myśli, i po cichu- albo nawet na głos- powątpiewamy, czy stać nas na robienie tego, co robić należy. Strach przed własną niekompetencją i ograniczeniami zapędza nas niekiedy w ślepą uliczkę. Niepewni siebie rodzice chętnie dają posłuch cudzym radom, a rady mają to do siebie, że nie każdemu służą jednakowo."
Alfie Kohn

Przeraża nas również nasza bezradność. Stąd już tylko krok do całkowitej zależności. Czy czujecie czasami, że to dzieci przejęły stery waszego życia, że tak naprawdę już nic nie zależy od was? Ja miewam takie myśli w sytuacjach kryzysowych. Czuję wtedy strach i buntuję się. Aby wierzyć, że wciąż wszystko kontroluję, czuję potrzebę kontrolowania innych. Wtedy wydaje mi się, że znowu panuję nad sytuacją. Pojawia się w nas przemożna chęć postawienia na swoim. Jeśli przeanalizujemy sobie rozmaite historie, wyjęte z naszego życia, to okaże się, że tylko tracimy czas i energię na bezsensowny upór ("ma tak być, bo ja tak mówię!"). Kiedy jest to możliwe, po prostu odpuśćmy.

Boimy się oceny innych. To już nie tylko lęk przed niedoskonałością, to silna potrzeba akceptacji. Chcemy udowodnić wszystkim dookoła, że potrafimy zająć się naszym dzieckiem. A kiedy coś idzie nie po naszej myśli i widzą to postronni, oblewa nas zimny pot, czujemy na sobie palące spojrzenia i zaczynamy stosować metody, które niejako wymusza na nas otoczenie. Zauważcie, że o wiele lepiej widziana w społeczeństwie jest nadmierna kontrola niż jej brak. Z obawy przed tym, że ktoś powie o naszym dziecku, że jest źle wychowane, zaczynamy kontrolować je bardziej, niż sami tego chcemy.

Wszyscy martwimy się o nasze dzieci, zatem lęk o bezpieczeństwo jest jak najbardziej naturalny, a także potrzebny, Gorzej jednak, kiedy zaczynamy przesadzać i z obawy przed całym złem tego świata, zabraniamy mu ten świat poznawać. Nadmierne ograniczenia nie przyniosą nic dobrego, a życie nie raz pokazuje, że takie zachowanie zawsze obraca się przeciwko rodzicom.

Lęk przed rozpieszczeniem bierze się z ciągłego porównywania z innymi dziećmi. Stresujemy się, że nasz berbeć jeszcze nie chodzi, a córka sąsiadki już pewnie stawia kroki- a przecież urodziły się w tym samym miesiącu! Poganiamy dzieci w stronę dorosłości, zabierając im przy okazji dzieciństwo. To ma swoje źródło także w kulcie rywalizacji, który opanował nasz dorosły świat. Często przenosimy  ambicje na nasze latorośle, w obawie, że cudze dzieci je prześcigną. Stąd też odrzucamy z automatu myśli o rozpieszczaniu- czyli tak naprawdę o przyzwoleniu na to, by dzieci były po prostu dziećmi.

Nie chcemy być nadopiekuńczy. Ten lęk przed permisywizmem, czyli tendencją do bezgranicznej tolerancji wobec zachowań innych, zaszczepiło w nas społeczeństwo. "Musisz sprawować władzę silną rękę", "dzieci muszą czuć respekt", "nie należy im pobłażać"- ile razy to słyszeliśmy! W obawie przed wizją rozpuszczonego dziecka, które wchodzi nam na głowę, zaczynamy stosować takie metody wychowawcze, których w rzeczywistości nie pochwalamy. Jeśli kochamy nasze dzieci mądrze, nie jesteśmy w stanie ich skrzywdzić.

Błądzimy i upadamy, wiemy już, że jest to ludzkie i nie musimy się tego wstydzić. Jednak porażki na froncie rodzicielstwa, które przecież jest tak ważną częścią naszego życia, są powodem naszych licznych frustracji.

"Nie ma doskonałych rodziców. Nie ma nawet w przybliżeniu doskonałych rodziców."
Jasper Juul

Jeśli będziemy gotowi do wychodzenia naprzeciw trudnościom, do zadawania sobie pytań, nawet tych niewygodnych, to nasze rodzicielstwo wejdzie na zupełnie inny poziom. Jak powiedział Freud, zrozumienie to pierwszy krok do zmiany,

"Prawdziwe zrozumienie, które angażuje trzewia i głowę, być może nie wystarczy do zmiany postępowania wobec swoich dzieci, ale bez niego nic się nie dokona."
Alfie Kohn

Jakie są wasze lęki? Czego się boicie w swoim rodzicielstwie?


Tekst powstał na podstawie książki "Wychowanie bez nagród i kar"
autor: Alfie Kohn.
 Wydawnictwo MiND






7 komentarze

Write komentarze
18 maja 2016 02:23 delete

Dzięki! Polecam książkę- zmieni ona Twoje podejście do wychowania, moje wywróciła o 180 stopni! Chyba, że już wyznajesz takie zasady :)

Reply
avatar
18 maja 2016 02:47 delete

U mnie chyba króluje lęk o bezpieczeństwo, ale przyznam Ci szczerze, że te pozostałe mam w normie, a niektóre z nich nie wystąpiły u mnie w ogóle (np. lęk przed niedoskonałością). Jedno jest pewne - kiedyś byłam nieustraszona, teraz nie :)

Reply
avatar
18 maja 2016 04:34 delete Ten komentarz został usunięty przez autora.
avatar
18 maja 2016 04:34 delete

Te wszystkie lęki gdzieś się przewijają przez moje macierzyństwo. Najgorzej to chyba z tym lękiem przed rozpieszczeniem. Autentycznie go mam i sama się o to na siebie wkurza. ..

Reply
avatar
19 maja 2016 03:52 delete

To cieszę się, moje rodzicielstwo trochę kuleje przez niektóre, ale zrozumiałam błędy i jestem gotowa na zmianę :)

Reply
avatar
19 maja 2016 03:55 delete

Wiele z tych lęków i innych metod, którymi nie chcemy się chwalić, dziedziczymy również po rodzicach. Nawet jeśli nie podoba nam się ich sposób wychowania, to wciąż istnieje duże prawdopodobieństwo, że powtórzymy ich błędy- ale nie musimy!Tylko to wymaga od nas dużej i ciągłej pracy, ehh ;) Pozdrawiam :)

Reply
avatar